niedziela, 19 stycznia 2014

Metamorphosis

Na wyspie Kos, ogrodem pływającym kiedyś zwaną, cudów moc podziwiać można i ciepłem słońca cieszyć się. Soczyste winogrona zrywać prosto z krzewu, smak słodkiej figi poczuć, zanurzyć się w kolorach i zapachu bugenwilli. A plaże tam zaczarowane są, szum morza, szelest piasku... usiądziesz na chwil kilka, przymkniesz oczy, i tak głęboka noc nastaje. Na niebie ciemnym jak aksamit miliardy gwiazd mrugają, ich śpiew  usłyszeć można w ciszy nocy. W muzykę nieba zasłuchany w błogości trwasz... Niedługo świtać zacznie, na niebie jasność się pojawia, a piasek plaży słońcem złoci się i mieni... ocean złocistego światła na wyciągnięcie dłoni masz.





Orzeźwiający wiatr meltemi owiewa cię, przeciągasz się z uśmiechem, przez morza szum znów słychać śpiew choć inny niż ten z gwiazd. Otwierasz oczy, w zdumieniu je przecierasz i nie wiesz jawa to czy sen. Przed tobą z nieba sfrunął gość, tak czarny i błyszczący jak  niebo pełne gwiazd. To on, wędrowny kos tak śpiewa cudnie o poranku swą pieśń radości i zachwytu. A oczy jego jak paciorki czarne



Spogląda w niebo kos a w jego oczach słońce lśni kolorem  kwiatów i owoców zaczarowanej wyspy.








Dużo słońca Tobie życzę :)

2 komentarze:

  1. Zastanawiam jak Ty to robisz niby zwyczajna torebka , a opis do niej jest zachwycający - ukazujesz piekno w prosty a jak wrażliwy na przyrodę , wspaniale pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń